Archiwum

Sen o wilku…

Dzisiaj śniło mi się,że:

Jestem w lesie. Rozglądam się. Jest wczesny świt. Czuję zapach i dotyk mokrej rosy na moim ciele… wilczym ciele… jestem wilkiem. Leżąc na ziemi zaczynam czuć po całym ciele lekkie drgania, czuję zagrożenie. Kładę głowę nisko i zaczynam wąchać kto to się zbliża. Ktoś obcy… czuję smród spalin silnikowych oraz ludzi. Zaczynam biec w przeciwnym kierunku. Po chwili odwracam się i widzę w oddali na leśnej drodze czołgi i po bokach lasem żołnierzy z karabinami. Uciekam jeszcze szybciej! Po chwili z boku mijam sarnę z 4 młodymi. Zatrzymałam się i podchodzę do nich… w pierwszej chwili przestraszyły się mnie. Mówię do nich mentalnie,że zbliża się niebezpieczeństwo i aby biegły ze mną. Poszukamy schronienia. Na początku niepewnie ale dołączają do mnie. Biegniemy razem. Dobiegamy do skraju lasu czując cały czas w oddali czołgi i żołnierzy. Jestem zdziwiona ,bo jeszcze nie dawno był tutaj las. Teraz jest ogrodzony wysoką siatką z drutem kolczastym jakiś ośrodek wojskowy. Obchodzimy brzegiem lasu ten teren szukając dalszej drogi ucieczki. Gdy jesteśmy prawie w połowie do bazy wjeżdżają czołgi i żołnierze. Żołnierze z piechoty jak i czołgów biegną do kranów z wodą spragnieni aż mają spierzchnięte usta.  Piją łapczywie wodę. Ma ona kolor biało-zielony i śmierdzi na odległość chemią i zgnilizną. Ja jak i moi towarzysze zlizujemy wodę z liści. Ma ona smak dymu ale jest o wiele lepsza od tej z kranu.  Ludzie po napiciu się stają się dziwni, rozdrażnieni, agresywni, złośliwi, czują wewnętrzną otchłań,która ich pożera od środka. Sprawia,że czują się coraz bardziej martwi za życia, bez radości. Powoli wypala to w nich światło. Stają się jak gasnąca lampa. Stają się ślepi duchowo, odczuwają tylko samotność, ból, smutek i pustkę. Gdy ich światło gaśnie często popełniają samobójstwa w ostatniej nadziei ,że uciekną… chcą uciec przed zbliżającym się odczuciem  ,że zobaczą prawdę o sobie , o odpowiedzialności za to co zrobili, do czego doprowadzili siebie i innych. Po przebudzeniu ze snu życia zaczynają pojmować,że popełniając samobójstwo nie uciekali przed kimś ale przed samymi sobą. Teraz czują jeszcze mocniej palącą gorycz porażki, jeszcze bardziej mają ochotę uciec ale mają wrażenie,że już nie ma ucieczki, że to tak jakby pies uciekał przed własnym ogonem. Nie akceptują tego co jest ich częścią… ani dobrą ani złą… gdy są pchły i świerzb na ogonie będzie on bolał i jak daleko by pies nie uciekał nie ucieknie od własnego ogona. Pies dopiero gdy zaczyna przyglądać się swojemu ogonowi, przypomina sobie gdzie był, co robił i czego dotykał. Po chwili rozumie,że to czego się bał to jego własny ogon… rozgląda się dookoła widzi lekko wybijające Źródełko na błotnistym terenie… zanurza się cały w tym błotku. Wystaje tylko czubek nosa. Siedzi w nim tak długo aż zaczyna czuć ulgę, ukojenie i powraca spokój…

Widzę to wszystko ja wilk i stadko sarenek leżące koło mnie. Wiemy jednak,że nie jesteśmy w stanie powiedzieć tego ludziom,bo na ten moment mówimy różnymi językami. Nie zrozumieją tego. Nie dadzą się nam zbliżyć do siebie , gdyż przepełnia ich zbyt wiele mroku. Będą nas postrzegać jak intruza ,którego trzeba przepędzić albo zabić. Podnosimy się i idziemy dalej … ja Wilk i Mama Sarna z sarenkami…
18446648_301795193579557_5339889293133910844_n
sarna-las-mlode

Reklamy